free counters

Protected by Copyscape Online Plagiarism Detection


Darmowe fotoblogi
Blog > Komentarze do wpisu
Matka panikara

Juz pewnie tak mnie nazywaja w naszej lokalnej przychodni :)

Fakt, narobilam ostatnio rabanu i zasialam troche paniki. Ale to wszystko w dobrej wierze, oczywiscie! :) Ostatnie dwa tygodnie milelismy w domu szpital, ze mna jedyna, ktora sie ostala atakom wszelakich wirusow i bakterii. Tak wiec robilam za pielegniarke ;) Zaraz po moim powrocie z Granady zastalam dziecko starsze z poczatkami anginy ropnej, ktora zduszona w zalazku okazala sie nie taka straszna. Juz po dwoch dniach brania penicyliny Rysiek byl jak nowo narodzony i poszedl radosnie do szkoly. Tydzien temu skonczylismy antybiotyk, dziecko dostalo znow odrobiny kolorow na weekend (akurat na impreze urodzinowa Zuzi, ufff...) po czym ponownie zbladlo w niedziele wieczorem... Tak czulam, ze cos sie swieci - w poniedzialek rano mielismy juz pelen zestaw objawow z goraczka na czele, bolem gardla, glowy i brzucha... Ech... Rysiek byl zdesperowany, zeby isc do szkoly (czego glowna przyczyna byla przemozna  chec zakupienia czerwonych nosow na Red Nose Day, o ktorym napisze cos w nastepnej notce), wiec sie zgodzilam. Nie liczylam za bardzo, ze zostanie tam do konca dnia. Tak wiec nawet sie za bardzo nie zdziwilam, jak pol godziny po zaprowadzeniu Rysia do szkoly, dostalam telefon, zeby go stamtad odebrac! Nawet nie zdazylam wyjsc do pracy...

W poniedzialek wieczorem do ekipy chorujacyh dolaczyla Zuzia a zaraz potem Tata... We wtorek z Rysiem bylo jeszcze gorzej, bidulek nawet sliny nie mogl przelykac... Postanowilam mu zajrzec w gardziel i ocenic rozmiar migdalkow. To, co zobaczylam, spowodowalo, ze rzucilam sie do telefonu. Rysiowy jezyk, gardlo i cale wnetrze buzi mialo karminowo-czerwony kolor!!!!! Pierwsze moje skojarzenie ( i jedyna choroba, o ktorej wiem, ze moze dawac takie objawy) - szkarlatyna!!!! U lekarza powiedziano mi, ze nie ma juz wolnych wizyt na dzien dzisiejszy, czego absolutnie sluchac nie chcialam i oswiadczylam, ze moje starsza latorosl ma prawdopodobnie szkarlatyne. Wiec i mlodsza za chwile miec bedzie, a zaraz potem cale przedszkole!!

Potem dzwonilam jeszcze dwa razy i w koncu zaproponowano mi wizyte (coz mieli zrobic :) ... Matka panikara zapakowala wiec swoje dwa zdechlaczki i ruszyla przez deszcz i wiatr do przychodni. Gdzie...pani doktor stwierdzila, ze szkarlatyna to absolutnie nie jest, bo nie ma wysypki!! Uslyszalam: prosze czekac i obserwowac, jak sie cos zmieni, to dac znac. Podawac paracetamol!! Notabene Zuzia miala u lekarza 40 stopni goraczki...

Stan na dzien dzisiejszy: wysypka sie nie pojawila (na szczescie;), Zuzia pierwszy dzien nie miala dzis goraczki powyzej 39 stopni, Rysiek powedrowal do szkoly na obchody Red Nose Day. Tylko Tata wciaz na antybiotyku!!

A mnie chyba gardlo zaczyna bolec...

sobota, 19 marca 2011, agodicer09

Polecane wpisy

Komentarze
mama_pietruszki
2011/03/19 14:30:17
Ja też wolę się upewnić niż ryzykować zdrowiem dzieci. Choć palma pierwszeństwa i tak należy do mojej koleżanki, która zaniepokojona kupką swojego 6-tygodniowego syna zmusiła męża żeby zaniósł pełnego pampersa do przychodni i spytał pediatry czy na pewno wszystko dobrze. I ON TO ZROBIŁ!!!!! Zakładam, że pani doktor musiała mieć nieziemską minę.
-
biskupinka
2011/03/19 16:45:13
oj biedna Ty, oj biedne Twoje dzieci i mężczyzna :(
nie chorować tam, wiosna się zbliża do Szkocji i trzeba być gotowym na nowe przygody!
trzymam kciuki za szybkie powroty do zdrowia, niech Was kolejne choróbska omijają z daleka :)
-
2011/03/20 02:24:01
Mamo Pietruszki - desperacja rodzicow, jesli chodzi o zdrowie dzieci, nie zna granic ;)) Wyobrazam sobie reakcje tej pani doktor na pampersa z niespodzianka w srodku!!!
Biskupinko - dziekujemy, na cale szczescie powoli dochodzimy do siebie ;) Ja wciaz trzymam sie dzielnie, jak znam zycie, to mnie rozlozy na Wielkanoc...
A wiosne rzeczywiscie czuc w powietrzu, oj tak!!!